Jak co roku, wakacje spędziliśmy w Chorwacji. I chociaż pomysłów na kierunek wakacyjny było sporo, to ostatecznie i tak wodzenie palcem po mapie zakończyliśmy na chorwackim wybrzeżu. Dziś zapraszamy Was do przeczytania wpisu o naszych chorwackich wakacjach. Czy Chorwacja może jeszcze zaskoczyć? Co nowego zobaczyliśmy, co nowego zjedliśmy? Sprawdźcie.

W tym wpisie przeczytacie o:
- Czy Chorwacja to dobry kierunek na wakacje 2026?
- Gdzie zatrzymaliśmy się w Chorwacji w 2025 roku?
- Co zobaczyliśmy w Chorwacji w 2025 roku?
- Co nowego zjedliśmy w Chorwacji?
- Pogoda w Chorwacji w 2025 roku
- Wakacje w Chorwacji 2025 – podsumowanie
Czy Chorwacja to dobry kierunek na wakacje 2026?
Przyznajemy się bez bicia. W tym roku ogarnęły nas wątpliwości. Chorwację odwiedziliśmy już wielokrotnie. Dalmacja, chociaż bezsprzecznie piękna, z każdym rokiem staje się coraz bardziej zatłoczona. Miejsca, które kiedyś znajdowały się poza głównym szlakiem turystycznym, są wypełnione turystami po brzegi (nawet w czerwcu czy we wrześniu). Chorwackie ceny również nie zachęcają do wakacyjnego szaleństwa, zwłaszcza jeśli planuje się dłuższy pobyt. Relacje znajomych, którzy spędzili wakacje we Włoszech, sprawiły, że zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie polecieć na Sycylię lub Sardynię. Powoli zanika również urok dzikich plaż, a coraz popularniejsze stają się parasole i leżaki do wynajęcia.
Malowanie trawy na zielono nie ma sensu, fakty są faktami. Chorwacja jest kierunkiem drogim i wypełnionym turystami. Nie narzekamy, ale do takich wniosków dochodzimy, mając za sobą kilkanaście podróży do tego pięknego kraju na przestrzeni ostatnich 15 lat. Ostatecznie jednak, jak powszechnie wiadomo, amor vincit omnia, dlatego i w czerwcu, i we wrześniu, kolejny raz postawiliśmy obute w sandały stopy na chorwackiej ziemi. Czy było warto?
Gdzie się zatrzymaliśmy w Chorwacji w 2025 roku?
Kiedy biliśmy się z myślami i usilnie staraliśmy się znaleźć równie interesującą alternatywę dla Dalmacji, okazało się, że wiele noclegów jest już niedostępnych w popularnych platformach rezerwacyjnych. Zarówno w czerwcu, jak i we wrześniu. Wrzesień pod tym względem był zresztą jeszcze trudniejszy i z wielkim trudem znaleźliśmy nocleg w Zagrzebiu w drodze do Dalmacji. Trudno nam było także znaleźć nocleg w Zagrzebiu w drodze powrotnej do Polski, dlatego zdecydowaliśmy się spędzić weekend w Bratysławie.
Szczęśliwie, udało nam się skorzystać z cennych znajomości i w przypadku obu wyjazdów naszym miejscem pobytu stała się miejscowość Komarna. Czy jesteśmy z tego zadowoleni? Jak najbardziej! Chociaż nasze pierwotne plany były bardziej szalone i na naszym celowniku znalazła się nawet Istria, to niestety – możliwość rezerwacji noclegu w Chorwacji w czerwcu lub we wrześniu to nie jest oczywista sprawa. A pamiętamy czasy, kiedy w każdym miasteczku położonym wzdłuż Jadranki można było wynająć apartament bez wcześniejszej rezerwacji. W tym samym czasie (trochę ponad 10 lat temu) jedyny sklep Konzum w Makarskiej w połowie września był zamykany na cztery spusty o godzinie 18.
Co zobaczyliśmy w Chorwacji w 2025 roku?
Zacznę od tego, co nam się w 2025 roku nie udało. Nie udało nam się mianowicie odwiedzić wyspy Brač. Było to moje wielkie marzenie, ponieważ ostatni raz byłam na Brač w 2010 roku i bardzo mi zależało na tym, aby wrócić na wyspę. Niestety, za każdym razem jak próbowaliśmy kupić bilet na prom z Makarskiej okazywało się, że żadne bilety nie są już dostępne. Tak kolejny raz padliśmy ofiarą popularności Chorwacji jako kierunku turystycznego.
W związku z tym czerwiec spędziliśmy stacjonarnie w Komarnej, korzystając z uroków pięknej pogody (czerwiec był wyjątkowo upalny i słoneczny) i odwiedzając miejsca, które już znamy, jak Opuzen, dolinę Neretwy, półwysep Pelješac, Trpanj, Orebić. Wbrew pozorom, był to bardzo aktywny czas – spędziliśmy mnóstwo czasu na plaży, pływając na desce.
Przy okazji okazało się, że plaża Moračna, bardzo popularna wśród sąsiadów z Bośni i Hercegowiny, uległa całkowitej komercjalizacji. O ile w poprzednich latach można tam było usiąść na plaży albo wynająć łóżko i parasol, o tyle teraz w zasadzie nie ma możliwości korzystania z plaży bez płacenia. Skutkuje to tym, że plaża w Komarnej, gdzie parasol można wynająć przy barze, ale reszta plaży jest uroczo dzika, jest przepełniona po brzegi, głównie miejscowymi. Jest to absolutnie zrozumiała sytuacja – nie każdy ma ochotę płacić za parasol (a przy tym jest to dość niesprawiedliwe dla miejscowych, od których również oczekiwane są opłaty za coś, co latami służyło wszystkim za darmo). Obawiam się, że takie rozwiązania zostaną wpisane na stałe i jedyne, czego można się spodziewać, to dalsza komercjalizacja.
We wrześniu udało nam się odwiedzić Trogir, z czego ogromnie się cieszę, ponieważ Trogir to miejsce, które odwiedziłam poprzednio w 2013 roku. Przy okazji – nie dajcie się zwieść profilom na Facebooku, które zamieszczają zdjęcia pustych uliczek w popularnych miejscach w Chorwacji i obiecują minimalną liczbę turystów. My wprawdzie znamy dobrze realia wrześniowego wypoczynku, ale tak ogromna liczba turystów w Trogirze w połowie września nieco nas zaskoczyła. Mimo to, Trogir oczywiście nas zachwycił, a naszą relację z odwiedzin w Trogirze przeczytacie we wpisie Trogir, przewodnik po Starym Mieście.
W czasie jednego z pobytów w Zagrzebiu odwiedziliśmy wzgórze Medvednica – pasmo górskie, którego południowe zbocza okalają chorwacką stolicę. Wjazd kolejką na szczyt Sljeme to niezła frajda i zdecydowanie polecamy Wam tę atrakcję, zwłaszcza, jeśli Zagrzeb znacie już od podszewki. W Zagrzebiu polecamy Wam również wizytę w Muzeum Archeologicznym.










Co nowego zjedliśmy w Chorwacji?
Nasze podróże po Chorwacji w 2025 roku zdecydowanie rozpieszczały nas kulinarnie. Jedną z moich ulubionych potraw, których wcześniej nie próbowałam, okazała się gregada, czyli słynny gulasz rybny w wyspy Hvar. W odróżnieniu od popularnego brudetu, który jedliśmy nie raz, do gregady nie dodaje się pomidorów. Jest to, podobno, jedna z najstarszych i najbardziej „autentycznych” chorwackich potraw. Danie składa się z białych morskich ryb, ziemniaków, cebuli, czosnku, białego wina i oliwy. W naszej ulubionej wersji ryba była wzbogacona przez różnego rodzaju muszle. Gregada jest zdecydowanie łagodniejsza od „klasycznego” brudetu, idealnym dodatkiem do dania jest kieliszek schłodzonego wina.
Mieliśmy okazję skosztować także karmelizowanych krewetek na ostro, jedzonych w całości, razem z osłonkami. Było to pyszne, jedyne w swoim rodzaju kulinarne doświadczenie, którego nie da się odtworzyć poza Dalmacją.
Kolejnym zaskakującym przysmakiem okazał się błękitny krab. W ostatnich latach w dolinie Neretwy błękitne kraby stały się poważnym problem i zagrożeniem dla lokalnego ekosystemu. Nie jest to rodzimy chorwacki gatunek, ale gatunek pochodzący z Ameryki Północnej, który do Adriatyku trafił towarzysząc ogromnym statkom wycieczkowym, które wpływają m.in. do Dubrownika (tak, to kolejna wada zbytniej komercjalizacji turystyki w Chorwacji). Problem z krabem błękitnym jest taki, że jest to bardzo inwazyjny i agresywny gatunek, który czyni prawdziwe spustoszenie w dolinie Neretwy. Przede wszystkim kraby są bardzo żarłoczne i zagrażają m.in. populacji węgorzy. Dodatkowo dają się we znaki rybakom, niszcząc sieci. Zalecanym sposobem na rozwiązanie zbytniej ekspansji obcego, inwazyjnego gatunku wyławianie i zjadanie krabów. Próbowaliśmy błękitnych krabów u znajomych i jest to jedno z naszych najsmaczniejszych kulinarnych wspomnień (chociaż po obróbce nic z błękitnego koloru nie zostaje).




Pogoda w Chorwacji w 2025 roku
W czerwcu pogoda w Dalmacji była wręcz doskonała. Ani razu nie trafiło nam się nawet krótkie załamanie pogody. Tyle szczęścia nie mieli turyści, którzy w lipcu i sierpniu doświadczyli skutków gwałtownych burz i błyskawicznych powodzi, które nawiedziły m.in. Split. Z kolei we wrześniu pogoda była również doskonała. Chociaż trafiły nam się ze 2 deszczowe dni, które wykorzystaliśmy na podróż do Czarnogóry (kolejny raz odwiedziliśmy Herceg Novi). Jednak poza tym wrześniowe wieczory były tak ciepłe i pogodne, jak jeszcze nigdy.
Wakacje w Chorwacji 2025 – podsumowanie
Czy jesteśmy zadowoleni z ponownego wyboru Chorwacji na kierunek naszych wakacji? Jak najbardziej. Mam wrażenie, że powoli zapuszczamy korzenie w chorwackiej ziemi. W przeciwieństwie do wielu turystów, po tylu podróżach znamy już nie tylko zalety i plusy Chorwacji, ale również jej ciemniejsze strony. Zdajemy sobie sprawę, że coś, co jest rajem na tydzień lub dwa, niekoniecznie wygląda tak samo z perspektywy stałego pobytu. Czy w tym roku wybierzemy się do Chorwacji kolejny raz? Czas pokaże, chociaż nadal podróż po chorwackiej ziemi, zatrzymywanie się tam, gdzie się nam akurat spodoba, szukanie (i znajdowanie) kolejnych perełek, to ten sposób podróżowania, który jest najbliższy naszemu sercu.
Mnóstwo informacji związanych z wakacjami w Chorwacji – gdzie się zatrzymywaliśmy, co zwiedzaliśmy – znajdziecie w naszych wpisach z poprzednich lat:
Na razie brak komentarzy dla wpisu: Nasze wakacje w Chorwacji w 2025 roku
Możesz dodać pierwszy komentarz i rozpocząć dyskusję